Na kilka dni przed Dniem Zmarłych wojewoda dolnośląski zamknął cmentarz żołnierzy radzieckich we Wrocławiu, bo - jak twierdzi - chore drzewa stanowią zagrożenie dla odwiedzających nekropolię. Ta decyzja to skandal.
- Topole są chore i trzeba będzie je wyciąć. Kiedy? W ciągu kilku najbliższych dni - mówi Marta Libner, rzeczniczka prasowa wojewody. Zaznacza jednak, że na pewno nie uda się to 1 listopada - czytamy na stronie internetowej "Gazety Wrocławskiej". Trudno jednak na poważnie brać tłumaczenia wojewody i jego urzędników.
Z okazji Dnia Zmarłych wielu wrocławian odwiedza groby żołnierzy radzieckich. Wieńce składają też przedstawiciele organizacji kombatanckich, instytucji publicznych oraz władz Federacji Rosyjskiej.
Zadaniem wojewody powinno być zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim osobom, które w Dniu Zmarłych chcą zapalić znicz na grobach poległych żołnierzy.
Decyzję Tomasza Smolarza o zamknięciu nekropolii tuż przed 1 listopada można uznać za przejaw głupoty, braku wrażliwości lub bezmyślnej rusofobii.