Kto kandydatem lewicy na prezydenta?

Do końca roku SLD ma przedstawić kandydata na prezydenta. Osobą, która mogłaby zyskać dla partii nowy elektorat i pomóc jej odzyskać wiarygodność w kwestiach społeczno - ekonomicznych, jest Marek Balicki

Wraz z wyczerpywaniem się dla SLD potencjału dwóch podziałów socjopolitycznych - historycznego i kulturowego - lewica musi zaprezentować wyraźną, socjaldemokratyczną narrację w kwestiach społeczno - ekonomicznych.



Po roku 1989 polską scenę partyjną porządkowały bowiem dwa podziały socjopolityczne: historyczny i kulturowy. Ocena PRL oraz kwestie kulturowe (stosunek do Kościoła, obyczajowości) stanowiły główne kryterium wyborczych decyzji Polaków.

SLD był w stanie odnosić zwycięstwa dzięki skutecznemu mobilizowaniu osób zaangażowanych w strukturach władzy przed rokiem 1989 i wyborców z nostalgią odnoszących się do bezpieczeństwa socjalnego czasów PRL. Jednocześnie politycy lewicy potrafili pozyskać sporą część elektoratu, podkreślając własne kompetencje, skłonność do kompromisu, niechęć do ideologicznych sporów oraz otwartość na świat.

Przed wyborami w latach 1993 i 2001 liderzy SLD przedstawiali swoją formację jako przewidywalną, umiarkowaną i kompetentną alternatywę dla zideologizowanej, podzielonej i nieudolnej prawicy. Podobny w swej treści apel wyborczy z 2007 roku nie przyniósł już jednak spodziewanych efektów. Współtwórcy Lewicy i Demokratów nie zauważyli, że ich miejsce w obozie „modernizatorów” zajęła Platforma Obywatelska, która w oczach wyborców okazała się atrakcyjniejszą i bardziej wiarygodną alternatywą dla PiS.

Szansą dla SLD jest postępująca w polskim społeczeństwie ekonomizacja myślenia o polityce. W najbliższej przyszłości podział socjoekonomiczny, sprzyjający rywalizacji według osi prawica – lewica, będzie odgrywał coraz większą rolę i wpływał znacząco na decyzje wyborców.

Przyczyną kryzysu partii jest zmiana podziałów socjopolitycznych i związany z nią problem tożsamości ideowo – politycznej SLD. Sojusz doskonale wpisywał się w konflikty pierwszego okresu transformacji ustrojowej, które miały charakter przede wszystkim symboliczny. Odnoszenie sukcesów w tamtym okresie nie wymagało od SLD posiadania lewicowej tożsamości, bowiem rywalizacja polityczna nie przebiegała według klasycznej osi lewica – prawica. Warunkiem odzyskania relewancji przez partię socjaldemokratyczną w Polsce jest zbudowanie przekonującej i wzbudzającej emocje narracji, która odwoływałaby się do podziału socjoekonomicznego.

Kampania prezydencka jest szansą na zaprezentowanie takiej narracji i nowe otwarcie na polskiej lewicy. Dlatego wybór kandydata jest decyzją wielkiej wagi.

Wystawienie przez SLD kandydata, którego legitymacją do tego miana będzie jedynie osobista popularność lub autorytet formalny zawdzięczany sprawowanym funkcjom, okaże się zmarnowaną okazją do budowy politycznego kapitału własnej formacji i pozbawieniem się na własne życzenie szansy na wprowadzenie w życie lewicowego programu w dającej się przewidzieć przyszłości.

Kandydat Sojuszu na prezydenta powinien być przede wszystkim wiarygodnym rzecznikiem programowej alternatywy dla neoliberalnego porządku. To warunek sine qua non. Osobiste przymioty, przeszłe zasługi, pozycja w wewnątrzpartyjnych rozgrywkach – wszystkie te rzeczy powinny zejść na drugi plan (a te dwie ostatnie w ogóle nie powinny odgrywać żadnej roli) przy rozpatrywaniu potencjalnych kandydatur.

Czy w szeregach Sojuszu lub na jego orbicie są takie postaci? Tak, chociażby Marek Balicki.

Były minister zdrowia od kilku lat należy do czołowych krytyków procesu komercjalizacji i prywatyzacji usług publicznych. Procesy (urynkowienie szpitali, przekazywanie szkół fundacjom i stowarzyszeniom, outsourcing w instytucjach publicznych etc.) te uderzają w wielkie grupy społeczne. Ich konsekwencje to m.in. pogorszenie warunków pracy osób zatrudnionych w sektorze publicznym, obniżenie jakości usług oraz ograniczenie dostępu do nich. Balicki potrafi w sposób przekonujący, na poziomie wartości (jako socjaldemokrata) i na poziomie eksperckim (jako osoba z doświadczeniem w zarządzaniu służbą zdrowia), poddawać ten trend krytyce i przedstawiać alternatywę.

Balicki jest także tą postacią na polskiej lewicy, która jest wiarygodnym rzecznikiem lewicowych wartości zarówno w sferze społeczno - ekonomicznej, jak i kulturowej. Od początku transformacji jest bowiem zaangażowany w inicjatywy na rzecz praw kobiet i mniejszości.

Z racji swojego życiorysu (delegat na 1. zjazd "Solidarności" i członek socjaldemokratycznej frakcji Zofii Kuratowskiej w Unii Demokratycznej) przełamuje także historyczne podziały.

Balicki cieszy się wreszcie respektem w tych środowiskach młodej lewicy, które z do SLD podchodzą z dużym dystansem (Zieloni, lewicowe periodyki w rodzaju "Krytyki Politycznej" czy "Obywatela" itp.).

Warto, by lewicę w kampanii prezydenckiej reprezentowała osoba charakteryzująca się przynajmniej częścią z powyższych przymiotów.
Trwa ładowanie komentarzy...