Aktywność GOIP ogniskowała się głównie wokół ustawy dotyczącej prywatyzacji. Karol Modzelewski wspomina, że Grupa miała być rzecznikiem pracowników, "związkowym lobby".
"Zobaczyłem, że jego [planu Balcerowicza] ustawowe parametry mają dramatycznie antypracowniczy charakter - uderzają w bezprzykładny sposób w środowiska i załogi wielkoprzemysłowych zakładów pracy, czyli w bazę naszego Związku. Wyczytałem, że tu chodzi o sprywatyzowanie za wszelka cenę większości zakładów, czyli w wielu przypadkach doprowadzenie do ich upadłości. (...) Byłem przeciwny drastycznemu planowi neoliberalnej terapii szokowej. Oczywiście, wtedy nie wiedziałem, bo nikt tego nie wiedział, co wiem dzisiaj. Jednak nie żałuję tamtego głosu. Uważałem i uważam, że po prostu trzeba było powiedzieć NIE" - mówi dziś prof. Modzelewski ("Res Humana", nr 6/133, 2014).
Po rozpadzie GOIP lewicowy trzon tego środowiska powołał do życia w ramach OKP koło pod nazwą Solidarność Pracy, które z czasem przekształciło się w samodzielne ugrupowanie socjaldemokratyczne. W wyborach w 1991 r. SP zdobyła 4 mandaty poselskie. Rok później część jej aktywistów znalazła się wśród założycieli Unii Pracy.
