Jak państwo wspiera śmieciówki

Instytucje państwowe promują firmy stosujące tzw. umowy śmieciowe. Kierują się przy tym logiką cięcia kosztów. Długofalowo jednak wszyscy słono zapłacimy za tę krótkowzroczność.

Prywatny operator pocztowy - In Post - wygrał kolejny przetarg na usługi zlecane przez instytucje państwowe. Z budżetu państwa otrzyma około 33 mln zł za obsługę korespondencji ministerstw, prokuratur, urzędów wojewódzkich i centralnych.



Przedstawicieli państwa nie odstraszył olbrzymi bałagan, jaki powstał po zleceniu obsługi korespondencji sądowej prywatnemu operatorowi. Decydującym kryterium była cena usługi.

Według Poczty Polskiej - spółki Skarbu Państwa i największego operatora pocztowego - w tej chwili 90 proc. przetargów w tym sektorze odbywa się w oparciu o kryterium ceny.

Poczta Polska, która zatrudnia na umowy o pracę, ma małe szanse w konkurowaniu z firmami prywatnymi stosującymi tzw. elastyczne formy zatrudnienia (czyli m.in. śmieciówki). Być może zresztą już niedługo listonosze w granatowych uniformach też będą pracować na niepewnych warunkach, bowiem ministerstwo skarbu niedawno zapowiedziało przygotowania do prywatyzacji Poczty Polskiej.

Najbardziej niepokoić w tym wszystkim musi postawa państwa. W imię cięcia kosztów w funkcjonowaniu własnych instytucji wspiera bowiem tworzenie prekaryjnych miejsc pracy kosztem stabilnych warunków zatrudnienia. W krótkim okresie być może takie rozwiązanie jest skuteczne. W dłuższej perspektywie prekaryzacja pracy spowoduje opłakane skutki dla publicznej kasy. Rosnąca liczba osób zatrudnionych na umowach cywilnych i czasowych to mniej wpływów podatkowych do budżetu. To demontaż systemu emerytalnego. To wreszcie większa liczba osób wymagających pomocy socjalnej. W dłuższej perspektywie to olbrzymie obciążenie finansowe dla całego społeczeństwa. I czysty zysk dla właścicieli kilku prywatnych firm.
Trwa ładowanie komentarzy...