Przedstawicieli państwa nie odstraszył olbrzymi bałagan, jaki powstał po zleceniu obsługi korespondencji sądowej prywatnemu operatorowi. Decydującym kryterium była cena usługi.
Według Poczty Polskiej - spółki Skarbu Państwa i największego operatora pocztowego - w tej chwili 90 proc. przetargów w tym sektorze odbywa się w oparciu o kryterium ceny.
Poczta Polska, która zatrudnia na umowy o pracę, ma małe szanse w konkurowaniu z firmami prywatnymi stosującymi tzw. elastyczne formy zatrudnienia (czyli m.in. śmieciówki). Być może zresztą już niedługo listonosze w granatowych uniformach też będą pracować na niepewnych warunkach, bowiem ministerstwo skarbu niedawno zapowiedziało przygotowania do prywatyzacji Poczty Polskiej.
Najbardziej niepokoić w tym wszystkim musi postawa państwa. W imię cięcia kosztów w funkcjonowaniu własnych instytucji wspiera bowiem tworzenie prekaryjnych miejsc pracy kosztem stabilnych warunków zatrudnienia. W krótkim okresie być może takie rozwiązanie jest skuteczne. W dłuższej perspektywie prekaryzacja pracy spowoduje opłakane skutki dla publicznej kasy. Rosnąca liczba osób zatrudnionych na umowach cywilnych i czasowych to mniej wpływów podatkowych do budżetu. To demontaż systemu emerytalnego. To wreszcie większa liczba osób wymagających pomocy socjalnej. W dłuższej perspektywie to olbrzymie obciążenie finansowe dla całego społeczeństwa. I czysty zysk dla właścicieli kilku prywatnych firm.
